Zwolennicy sieci szkolnej

Skąd wziąć resztę, przeszło tysiąc dwustu nauczycieli rocznie? Część zapewne znaleźć będzie można wśród ludzi mających wykształcenie czteroklasowe, a wegetujących na posadach jesizeze lichszych niż nauczycielskie. Będą musieli zdać egzamin specjalny, niezbyt trudny, i wobec braku kandydatów mogą z początku liczyć na nominacje. Ale ta już klasa nie tylko że da nauczycieli mało wykwalifikowanych pedagogicznie, ale da ich wielu, którzy nie będą odpowiadali najniższym wymaganiom ogólnym. Pamiętajmy o tym, że ci z ludzi o czteroklasowym wykształceniu, którzy mają jakie takie zajęcie dochodowe, nie opuszczą go dla nie zawsze miłego zawodu nauczyciela. A wśród tych znalazłoby się właśnie dużo najlepszych. Reszta, obok bardzo zacnych i rokujących najlepsze nadzieje młodzieńców, obejmuje także i wszelkich kandydatów na pokątnych doradców, pisarzów gminnych itd. A zwykle ci wdaśnie znają najlepsze drogi prowadzące do nominacji.

Ale nawet po wyczerpaniu tej klasy pozostanie jeszcze ogromna luka. Kto ją wypełni? Jakąż gwarancję mają zwolennicy „sieci szkolnej“, że nie napłynie tam element narodowo obcy, jeśli nie zawsze pochodzeniem i wyznaniem, to przynajmniej duchem? Prawo nie pozwala, by w miejscowości katolickiej do szkoły mającej jednego tylko nauczyciela mianowany był nie-katołik. Ale czy wszyscy zapisani jako katolicy odpowiadają temu minimum wymagań, które społeczeństwo polskie ma prawo stawiać nauczycielowi we wsi polskiej? Jakaż pewność, że ci, którzy nauczyciela mianować będą, decyzję swoją uzależnią od tych właśnie polskich wymagań?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>