Zawód nauczyciela dawniej

Nie tylko że tej pewności nie mają, ale mogą być pewni, że wybór personelu będzie zależał od zupełnie innych względów, nie mających nic wspólnego z troską „wytworzenia nowych warunków bytu dla warstwy włościańskiej“ ani dania jej „oręża w walce o byt i w dalszym rozwoju“ , w tym kierunku oczywiście, w jakim rozwój ten byłby do życzenia według samych zwolenników „sieci szkolnej“.

Bo trzeba pamiętać, że prawo nie pozwala na żadną, ale to żadną ingerencję społeczeństwa w sprawy szkoły. Nauczyciela mianuje wyłącznie władza szkolna ministerialna. Dymisję daje mu taż władza szkolna. Pensję płaci mu w całości państwo. Emeryturę zapewnia mu państwo. Nawet szkolę buduje w części państwo.

A społeczeństwo, gminiacy? Oni się przyczyniają do wybudowania gmachów szkolnych, w rozmiarach rozmaitych, od jednej trzeciej całej sumy do całości, zależnie od tego, czy przyznana jest zapomoga z kasy państwa. Na gminie też spoczywa troska o naprawę budynków i ciężar asekuracji. Mianuje ona specjalnych plenipotentów szkolnych, których zadanie jest czysto gospodarcze. To wszystko.

Prawda – będzie ona miała prawo zaskarżać przed odpowiednią władzą nauczycieli nie spełniających swych obowiązków. Czy ta jednak będzie rozumiała owe obowiązki tak samo jak gminiacy – za to nie może ręczyć nikt.

Pozostaje prawo – prawo, które stanowi, że w szkole dwa przedmioty: język polski i religia mają być wykładane po polsku i że w okolicach katolickich nauczyciel, o ile wykłada religię, musi być katolikiem. Ale prawo obecne zawiera tylko ogólne przepisy, które będą uzupełnione nowymi prawami, w miarę jak doświadczenie wykaże ich potrzebę. Dalszy rozwój prawny szkoły elementarnej jest koniecznością – a pewne jest, że w obecnych warunkach nie będzie on szedł w kierunku coraz szerszego uwzględniania interwencji żywiołu „miejscowego“ w sprawy programów i nauki. Przy tym nie można będzie nie mianować nauczycieli do szkól pobudowanych, a że miejscowych jest za mało, można być pewnym, że żywioły obce nie będą mogły być usunięte od szkoły. Prawa są podlegle zmianom, a zresztą od czegóż są zarządzenia tymczasowe, które mają tę właściwość, że trwają dłużej od innych.

Zaiste, prawdę mówią ci, którzy głoszą, że tak ważnej ireformy nie było od czasów uwłaszczenia. Dziwnie ona zresztą do uwłaszczenia podobna. Wówczas państwo dało chłopu ziemię za długoletni wykup na raty, czym zyskało sobie długotrwałą jego wdzięczność. Dziś daje mu swoją państwową szkołę pod warunkiem jedynym, by się do wystawienia budynków przyczynił i strzegł ich dobrego stanu. Całe zadanie duchowego kierownictwa ludu bierze na barki swoje państwo. Ono będzie za nas myślało.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>