Uczucia narodowe wśród ludu

Dziwić się tylko można, że ci właśnie, którzy tak stale głoszą hasło samopomocy społecznej na każdym polu, z taką skwapliwością dar przyjmują, że ci, którzy mówią o walce z wszelkim obcym wpływem, niebezpieczeństwa obcego nie widzą. „Wierzą w chłopa“ i to im wystarcza.

I my weń wierzymy. I my wiemy, że nie da on się łatwo wynarodowić. Nie sądzimy jednak, by był on aż o tyle odporniejszy od ludów innych, a nawet od własnych galicyjskich współbraci, by żaden wpływ obcy go się nie imał.

Czyż to nie w Galicji chłopi polscy głosowali przy wyborach na Franciszka Józefa? Dziś jest tam o wiele lepiej, uczucia narodowe rozwijają się wśród ludu wspaniale. Ale by do tego doprowadzić, trzeba było długoletnich wysiłków całego szeregu apostołów sprawy narodowej, pracy poza szkołą i w szkole. A pamiętajmy, że szkołami tam zarządza rada szkolna polska, na którą opinia może wywrzeć nacisk.

A w Poznańskiem? Szkoła niemiecka nie wynarodowiła nas tam. Prawda, nie udało jej się to w zupełności, ale udało częściowo. A do jakich bohaterskich środków musi się tam uciekać lud polski, by bronić swej niezależności ducho- wej, świadczy Września. A katolicy francuscy, czyż nie są zmuszani do przeciwstawiania systemowi szkól publicznych równoległych im szkół katolickich prywatnych, aby dusze dzieci przed niebezpieczeństwem uchronić. To samo grozi i nam. Ta energia i ten nakład, które mogłyby być całkowicie obrócone na zakładanie i utrzymanie szkól prywatnych, będą musiały być w części znacznej używane na odrabianie tej szkody, którą wyrządzać będzie nowy gość we wsi polskiej, materialnie i moralnie od niej niezależny.

Czy o tym wszystkim pomyśleli inicjatorzy akcji za nauczaniem powszechnym? W każdym razie zdawali sobie widocznie sprawę z tego, że argumenty przeciwko ich działalności mogą zaważyć na opinii. Świadczy o tym pośpiech, z jakim akcję swą podjęli, w sposób w tak ważnej sprawie u nas niebywały, nieomal znienacka, bez omówienia sprawy, bez żadnej dyskusji. Chcieli opinię zaskoczyć, postawić ją w obliczu faktu dokonanego.

Ale fakt jeszcze nie dokonany. Prawda, że cały jeden powiat w Królestwie uchwalił przystąpienie do tzw. „sieci szkolnej“. Prawda, że w innych powiatach ziemi płockiej poszczególne gminy poszły za jego przykładem. Prawda, że wielu ludzi dobrej woli związało sobie ręce. Ale powiatów mamy osiemdziesiąt cztery, gmin tysiąc trzysta blisko, i nie wszędzie jeszcze działacze nasi zaangażowali się w akcję tak, by cofnąć się nie mogli. Do ostatecznego triumfu zwolenników obecnego prawa o nauczaniu powszechnym jeszcze daleko. Czas jeszcze nawet na dyskusję, która w sprawach takiej wagi, jak obecna, powinna zawsze akcję poprzedzać, czas na cofnięcie się z lekkomyślnie obranej drogi i na wybór innej.

Wysiłki czynników narodowych nad podtrzymaniem opinii zaboru pruskiego

W zaborze pruskim zaczynają się dziać rzeczy niepokojące. Dotychczas w oczach ogółu polskiego społeczeństwo tamtejsze uchodzi za najzdrowszy i najdojrzalszy politycznie odłam narodu naszego. Uchodzi w znacznym stopniu słusznie. Zapewne, napór niemczyzny wywołał i tam pewne zdemoralizowanie. Mimo ciągłe wysiłki czynników narodowych nad podtrzymaniem opinii zaboru pruskiego w stanie napięcia ogól polski nie zawsze znajduje dość energii, by zmusić do uległości tych wszystkich, którzy przez słabość, a często przez karygodne karierowiczowstwo i chęć zysku obchodzą nakazy opinii narodowej. Jest w Poznańskiem sporo takich, którzy na dwóch stołkach siedzą, którzy przed społeczeństwem polskim nakładają maskę patriotyzmu, uczestniczą w wiecach i obradach, a jednocześnie dla interesu utrzymują najlepsze stosunki z landratem i z Niemcami, w domu swoim mówią po niemiecku. Wyrobił się specjalny typ sprzedawczyka, który wchodzi po cichu w układy z komisją kolonizacyjną, aby kupiła od niego ziemię przez podstawionego Polaka, po czym krzyczy, że padł ofiarą intrygi. A na wiele z tych brudnych spraw społeczeństwo zaboru pruskiego zamyka oczy. Wśród warstw ludowych znów, naprzód szkoła pruska, a potem ciągła obawa przed sądem, urzędnikiem i policjantem robią swoje. W warstwach tych szerzy się delatorstwo, a denuncjanci, mimo że ich wszyscy znają, roztaczają taki postrach, że mało kto ośmiela się plecami do nich odwrócić. Na usprawiedliwienie zaboru pruskiego trzeba jednak zaznaczyć, że w opinii zaborców innych nie tylko nie znajduje on zwykle dostatecznego podtrzymania swojej energii, ale często zachętę do słabości. Czyż po zaprzepaszczeniu Rydzyny tzw. „wyższe towarzystwo“ warszawskie zawahało się z otwartymi rękami przyjąć pana Antoniego Wodzickiego, a obecnie czyż stronnictwo krakowskie nie powierzyło temuż sprzedawczykowi mandatu sejmowego, jak gdyby nie ciążyła na nim żadna plama? A to samo zrobiły sfery „postępowe“ galicyjskie wobec osoby głównego machera frymarki rydzyń- skiej, pana Loewensteina. Trzeba też przyznać, że w zaborach innych jest dużo gorzej, że w Poznańskiem, bądź co bądź, zaprzaństwo narodowe musi się stroić w maskę, podczas gdy gdzie indziej występuje ono jawnie – ba! nawet z arogancją narzuca się opinii i ta nawet na najsłabszy odruch się nie zdobywa. A przy tym zaborowi pruskiemu prawie nie znane jest warcholstwo polityczne i społeczne, tak rozwiełmożnione u nas i w Galicji. Politycznie społeczeństwo pod berłem pruskim, jedyne z całego narodu polskiego osiągnęło ten wysoki stopień zdyscyplinowania, że – mimo istnienia w nim różnic stronniczych – na zewnątrz występuje ono zawsze jako zwarta, -karna masa, w te-j mierze naturalnie, w jakiej to w zróżniczkowanym społeczeństwie jest w ogóle możliwe. Na wewnątrz zaś wszystkie siły wytężono ku wzmocnieniu się materialnemu i intelektualnemu i ku wydoskonaleniu organizacji życia zbiorowego odrębnego, w czym osiągnięto rezultaty znakomite. Wiadomo wszystkim, jak świetnie rozwijają się w zaborze pruskim polskie organizacje kulturalno-ekonomiczne, jak podniósł się poziom wykształcenia obywatelskiego ludu wiejskiego i miejskiego, jaką potęgą jest tam mieszczaństwo polskie, jak głęboko dziś robotnik poznański, chłop poznański ma zakorzenione poczucie prawa, poczucie, bez którego marzyć nie można o wyższej kulturze, a którego lud wiejski w dzielnicach innych ma jeszcze bardzo mało.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>