Profesor Czarnowski – dalszy opis

Skrzypiał i chrzęścił pod nogami biały śnieg: na czele orszaku grupa akademików z czerwonym sztandarem: na ramionach uczniów i przyjaciół trumna kołysząca się w marszu: wokół cisza cmentarna, krzyże i pomniki żołnierskie – trudno zapomnieć wysoką postać w letni dzień na skąpanym w słońcu Krakowskim Przedmieściu, postać nieco zgarbioną w oparciu o laskę, w rozchełstanej koszuli, w sandałach na bosych nogach. Padały nad grobem słowa przemyślane i wymierzone jak grudy zlodowaciałej ziemi, o walce z „zaciemnianiem“ – i trudno było zapomnieć twarz o wielkim czole, okolonym siwym włosem, kurczącą się z bólu wokół szerokich ust, gdy mowa była o rozwydrzonym chamstwie i barbarzyństwie. Gdy grabarze miarowym ruchem poczęli zasypywać trumnę, jakże można było nie wspomnieć profesora Czarnowskiego, z taką młodzieńczą swadą, z takim zapałem energii rozprawiającego o bliskich mu sprawach.

Szukał w historii wielkich kultur Zachodu, w pierwotnych cząstkach legend, religii, wielkich prądach filozoficznych – elementów łączności kultury. Poprzez wielką erudycję wrosło w jego świadomość przekonanie o równości ludzi oraz ich braterstwie z tą samą mocą, ,z jaką to przekonanie wrasta – innymi ścieżkami krocząc – w świadomość każdego robotnika. Szukał więzów wspólnych kultury wszędzie, w legendzie świętego Patryka, w legendzie świętego Krzysztofa, i z łatwością przenoszenia porównań, jaka charakteryzowała jego myśl, odnajdywał „umiędzynarodowienie kultury klasycznej, która jedynie mogła ułatwić powstanie tych dzieł“ (Sw. Patryk). A potem, po długich latach, gdy pisał o Europie średniowiecznej czy o kulturze religijnej wiejskiego ludu polskiego, z niezwykłą zdolnością wyszukiwania analogii historycznych odnajdywał zawsze poprzez wielopostaciowość – wspólne pierwiastki.

W przeświadczeniu o braterstwie kultury ludzkiej Stefan Czarnowski – patriota polski, oficer frontowy, wykładowca Wyższej Szkoły Wojennej – pragnął wnieść do rodziny narodów kwiat dorobku swego narodu. Należało jednak wyrzec się wielu złudzeń, należało rezygnować z wielu postulatów. Serce słabło w walce i nie pozwalało na taki wysiłek energii, jaki dyktowało sumienie i jakiego wymagała chwila. Gdy przybyła wieść o proteście uczonych amerykańskich z związku z wypadkami w kraju – ból szarpnął. Toć to im, tym uczonym, których znał, których szanował, z którymi korespondował, toć im pragnął ukazać Polskę, nie papugę narodów, a przodownicę w wielkim dziele kultury.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>