POWSTANIE I SPOŁECZNE FUNKCJE HISTORII CZ. III

Otóż !o ile nie potrzeba nas przekonywać, że historia taka, jaką dziś uprawiamy, jest wytworem tylko bardzo wysoko pod względem cywilizacji stojących społeczeństw, to ulegamy łatwo złudzeniu, że każda grupa ludzka, choćby najbardziej pierwotna, nadaje swojej tradycji postać owej szeroko rozumianej „historii44, skoro tylko osiągnie jaką taką samowiedzę. Jeśli zachowywanie tradycji pokoleń dawnych !nie polega tylko na bezmyślnym powtarzaniu i przyswajaniu sobie przez młodzież obserwowanych wzorów, jeśli – jak wiemy dobrze – przekazywanie jej otoczone jest szczególną pieczołowitością właśnie u najbardziej pierwotnych ze znanych nam społeczeństw i jeśli tak wielka część tejże tradycji przekazywana jest w postaci opowieści o przeszłości – jakżeby mogło nie być opowieści typu historycznego wśród tych wyrazów pamięci zbiorowej? Taikeśmy przywykli do ujmowania przeszłości jako kolejności faktów zachodzących w nieodwracalnym i niepowtarzalnym upływie czasu, że nie przychodzi nam na myśl możliwość innego jej ujmowania i, co za tym idzie, innego jej przedstawiania.

Otóż jest rzeczą pewną, że ulegamy złudzeniu. Dość rozejrzeć się uważnie, by się przekonać, że ów, iże tak powiemy, czysty homo historicus jest konstrukcją ani trochę lepszą, bo równie pozbawioną odpowiednika w rzeczywistości, jak na szczęście ustępujący coraz hardziej z pola homo oeconomicus. W szeregu dziedzin otaczającego nas współczesnego życia zbiorowego obserwujemy, że myślenie nie krępuje się zupełnie kategorią czasu względnie że czas jest w nim nie formalną tylko kategorią, nie zasadą porządkową jedynie, ale czymś zgoła innym – jednocześnie środowiskiem i jakością konkretną. Henri Hubert przeprowadził już dawno dowód, że w religii i magii czas nie jest przedstawiony jako czysta ilość, że – przeciwnie – okresy ilościowo nierówne traktowane są jako równowarte, a ilościowo równe jako nierównowarte, że bieg czasu może być zatrzymany albo powracać do swego punktu wyjścia, że – ujmując rzecz ogólnie – czas przedstawiony jest jako skład cyklów biorących początek z urzeczywistnienia konkretnych jakości i do tychże powracających, by :z nową ich realizacją, następującą w zasadzie poza czasem, rozpocząć się od nowa. Myślenie mistyczne nie operuje innym przedstawieniem czasu. Wszędzie i zawsze święta kalendarza kultowego są nie tylko datami pamiątkowymi. Są w znacznie większej mierze datami, w których niegdyś, przed wiekami, „na początku“ spełniony cud powtarza się nie symbolicznie, ale (w przedstawieniu wiernych) realnie w obrzędach świątecznych. Cały w ogóle kalendarz kultowy niczym innym nie jest, jak powtórzeniem przebiegu całego czasu religijnego w cyklu rocznym. Podobnie, według sitaroirlandzkiej opowieści, doba zawiera w sobie wieczność: syn pewnego boga nie zwrócił mu pałacu, wypożyczonego na jedną noc i jeden dzień, bo – jak stwierdził – noc i dzień to razem wszystkie czasy.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>