Ogłoszenie edyktu mediolańskiego

Wybieramy rozmyślnie fakt znany powszechnie, którego skutki do dziś dnia dają się odczuć, a który jednocześnie jest dostatecznie wyrazisty, by możliwie jasno zilustrował przewodnią myśl naszą. Faktem tym będzie ogłoszenie edyktu mediolańskiego, mocą którego religia chrześcijańska została uznana jako religia urzędowa państwa rzymskiego.

Jest to niewątpliwie zdarzenie w ścisłym rozumieniu tego słowa. Zaszło raiz jeden w dziejach. Ma datę określoną ściśle – styczeń roku 313 po Chr. Jest czynem dotyczącym określonych stosunków prawnych, ekonomicznych, politycznych, które w tej samej kombinacji nie wystąpiły poprzednio nigdy i nigdy wystąpić nie będą mogły. Chodziło nie o jakąkolwiek religię i nie o jakiekolwiek wspólnoty wyznawców, ale o chrześcijaństwo i reprezentujący je Kościół Chrystusowy z jednej strony, a pogaństwo specyficzne, grecko-rzymskie, z drugiej. Czyn ten ma określoną historycznie formę – jest edyktem cesarskim, je- dnyin z szeregu edyktów innych, !sformułowanych !i ogłoszonych w sposób w Imperium rzymskim przyjęty. Dokonali czynu tego ludzie określeni, raz jeden żyjący. Są wśród tych ludzi tacy, których indywidualność na treści i na kierunku edyktu zaważyła przemożnie – mianowicie bezpośredni jego twórcy, cesarze Konstantyn i Licyniusz – są inni, !poruszający się w cieniu, zarówno jednostki jak masy ludzkie, których pragnienia, dążenia czy opór stawiany cesarzom stanowiły w znacznej mierze o możliwości ogłoszenia edyktu, o zakresie reform, o ich powodzeniu. Historyka rzeczą jest określić sam charakter dokonanego aktu, jak również zbadać i odważyć wszystkie czynniki, które złożyły się na jego powstanie. Musi zdać sobie sprawę z tego, kim – jako polityk, jako administrator, jako człowiek religijny i moralny, jako temperament i charakter – był Konstantyn, kim był Licyniusz, by wiedzieć, co skłoniło każdego z nich do wstąpienia na drogę reformy religijnej i do współdziałania z sobą. Kapitalnym zagadnieniem będzie dlań, czy Konstantynem powodował li tylko oportunizm polityczny władcy, który !stwierdziwszy niemożliwość zgniecenia chrześcijaństwa, a chcąc uniknąć za wszelką cenę rozdarcia wewnętrznego, umyślił skłonić chrześcijan do współdziałania z poganami dla chwały i pokoju Imperium. Tak sądzą niektórzy historycy, Gaston Boissier np. A może, jak myślą inni, Konstantyn, zyskawszy sobie w walce z Maksencjuszem poparcie chrześcijan, pamiętających łagodne w stosunku do nich rządy ojca jego, Kon- stancjusza Chlora, zmuszony był wywiązać się z zobowiązań przyjętych, tym bardziej, że cel jego – samowładztwo – nie był jeszcze osiągnięty, że władza jego, jako nowa, nie była utrwalona dostatecznie? Czy też, jak głosi podanie i jak myśli szereg badaczy nowszych – np. Ferdynand Lot czy J. B. Bury – Konstantynem powodowało głębokie przeświadczenie wewnętrzne o prawdzie nowej wiary, przeświadczenie, że jest on wybrańcem nowego Boga, przeświadczenie poparte wizjami i doświadczeniem przeżyć doznanych. Zagadnienie to historyk rozstrzygnąć musi, a by je rozstrzygnąć, musi portret duchowy Konstantyna odtworzyć w tej mierze, w jakiej pozwalają na to źródła. Tak samo musi poznać Licyniusza, musi poznać ich wspólnych wrogów i ich popleczników jak również tych, którzy ich poprzedzili: Dioklecjana i jego współpracowników, tych także, co byli przed Dioklecjanem. Trzeba jeszcze ustalić, w jakich warunkach politycznych, gospodarczych, moralnych działali ci protagoniści, w jakim stopniu mamy tu do czynienia z wynikiem oddziaływania opinii mas chrześcijańskich i mas pogańskich, w jakim stopniu ogłoszenie edyktu mediolańskiego jest aktem końcowym wielkiego dramatu pogańskiego Imperium rzymskiego. Czy należy ogłoszenie to uważać za wynik głębokich wstrząśnień i przemian, które przeżyła społeczność starożytna w ciągu ostatnich łat stu? W jakim stopniu jest ono jedną więcej próbą osiągnięcia jedności moralnej po nieudanych próbach poprzednich, że wspomnimy tylko reformy Aureliana i Dioklecjana? W jakim stopniu zaważyło tu na szali mniej lub więcej świadome dążenie ogółu do wyjścia z chaosu III wieku, do oparcia budowy społecznej na nowej, nie- wzruszonej podstawie? Zważyć też należy, czy nie mamy do czynienia ze zjawiskiem towarzyszącym przeobrażeniu się władzy cesarskiej z urzędniczej republikańskiej w monarchiezną: czy zwrot do jedynobóstwa czynników w państwie decydujących nie wynika w pewnej mierze z utrwalenia się jedynowładz- twa, a utraty przez Rzym charakteru metropolii rządzącej zależnymi, ale odrębnymi terytoriami podbitymi, i z przeobrażenia się go w zwykłą stolicę administracyjną państwa scentralizowanego, zarządzanego przez biurokrację, która uprawnienia swe czerpie z woli i z łaski boskiego jedynowładcy?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>