Objaw kryzysu patriotyzmu we Francji

Cios sięgnął dalej i głębiej, rozbił Francję na dwa wrogie sobie obozy. Z jednej strony większość, pragnąca przede wszystkim spokoju wewnętrznego i widząca całą przyszłość narodu w mocnym trwaniu przy tradycji wieków dawnych, patriotyczna, ale nie rozumiejąca, że duma narodowa i uczucie patriotyczne zginąć muszą w ogólnej, społecznej martwocie. Z drugiej ci, którzy ideę Rzeczypospolitej łączyli zawsze nierozdziełnie z ideą wielkości Francji, a których teraz za ich patriotyzm, za pragnienie odwetu, większość własnego narodu prześladowała.

Był to pierwszy objaw kryzysu patriotyzmu we Francji. Punkt wyjścia obu zwalczających się obozów był, formalnie rzecz biorąc, ten sam. Łatwość, z jaką Francja została pokonana, brak odporności organizacji państwowej, przekonały wszystkich o konieczności gruntownego przeobrażenia moralnego i politycznego. Tylko gdy jedni klęskę wojenną rozumieli jako dowód zupehiego bankructwa ideologii, wytworzonej przez Wielką Rewolucję i Cesarstwo, drudzy zła przyczynę widzieli w połowiczności, z jaką ideologia ta została w czyn wprowadzona. Stąd hasło pracy u podstaw, głoszone przez jednych i drugich, nabrało dwóch, sprzecznych z sobą, znaczeń.

Dla obozu zachowawczego znaczyło ono powrót do tradycji sprzed roku 1 89. Cóż wytworzyła bowiem – mówili oni – Rewolucja w dziedzinie polityczno-społecznej? Zasada wszechwladztwa ludowego wydala jakobinizm nieto- lerancki, panowanie klubów politycznych i sekt. Zasada przewagi władzy cywilnej zdegradowała armię do roli kopciuszka, podejrzewanego wciąż o knucie zamachów i rzeczywiście zamachy czyniącego – wydala także konkordat, mocą którego Kościół, miast być źródłem ciągłego odradzania się moralnego, wielkim wychowawcą narodu, stał się organizacją biurokratyczną skrępowaną przez prawo kontroli władz cywilnych, i nie przestając być podejrzanym w oczach jakobinów przestał zadowalać wierzących. Zasada jedności państwowej wydała wreszcie centralizm i nieznośną, tamującą wszelki objaw życia biurokrację – naród zaś przemieniła w zbiorowisko jednostek, bez spójni innej, jak wspólność administracji państwowej. Jedyną drogą do odrodzenia narodu jest przetworzenie go w kierunku, że tak powiemy, organicznym, tak by słusznym interesom i hierarchii grup i klas w jego łonie odpowiadał ustrój prawno-polityczny, a całość była ożywiona jedną, wspólną myślą. Ceł taki da się osiągnąć – myślano – tylko przez powrót do monarchii.

Odrodzenie Francji w drodze demokratyzacji instytucji i społeczeństwa

W pierwszej chwili po wojnie rojaliści odnieśli zwycięstwo. Zamach stanu 16 maja oddal w ich ręce losy Francji. Zaczynają się rządy, które z całą bezwzględnością, nie cofając się przed użyciem siły zbrojnej, usiłowały wprowadzać w kraju tzw. „porządek moralny“, tamując wszelkie objawy myśli poli- lyczno-dysydenckiej.

Król nie zasiadł co prawda na tronie przodków, ale brakowało niewiele, by doszło do tego. Monarchistą był sam nawet prezydent Rzeczypospolitej, Mac-Mahon. Tylko małostkowy upór pretendenta, księcia Cbambord, który na żadne drobne koncesje dla zadowolenia opinii nie chciał się zgodzić – przeszkodził odrodzeniu monarchii burbońskiej.

Republikanie więc, których postulatem było odrodzenie Francji w drodze demokratyzacji instytucji i społeczeństwa i którzy środek do wzmcżenia sil narodu widzieli przede wszystkim w podniesieniu wartości elementu społecznego, wolnej jednostki – zmuszeni zostali do podjęcia wralki o zasady. A gdy w końcu doszli do władzy po łatach siedmiu, wszelkie porozumienie z zachowawcami okazało się niemożliwe, ile że zażartość walki do przeciwieństw zasadniczych dodała nienawiść, pamięć o krzywdach.

Do tego samo zwycięstwo nie było pewne. Republikańska forma rządu uchwalona została jednym tylko głosem większości przez Zgromadzenie Narodowe i choć rząd z prezydentem monarchistą, Mac-Mahonem, podał się do dymisji – przeciwnik bynajmniej broni nie złożył. Agitacja monarchistyczna wzmaga’a się z dnia na dzień na prowincji, do tego stopnia, że zachodziila obawa rozruchów zbrojnych. Co więcej, rządy państw ościennych jawnie prawie popierały pretendentów.

Zgniecenie zachowawców, a zwłaszcza najruchliwszego i najbardziej wojowniczego ich odłamu, monarchistów i klerykałów, stało się warunkiem sine qua non utrwalenia Rzeczypospolitej.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>