O MONTAIGNE CZ. II

Montaigne żył i pisał w tym przebogatym w przełomowe zdarzenia wieku XVI, w którym po wojnach włoskich wielki zespół sprzecznych prądów kulturalnych, które nazywamy Odrodzeniem, objął w posiadanie i jego ojczyznę, Francję. Był człowiekiem Odrodzenia chronologicznie. Czy jednak był nim umysłowo? Z ducha? Czy w ogóle mówić możemy o jakiejś specyficznej umysłowości okresu, którego cechą jest właśnie brak jednolitości psychicznej, w której obok siebie występują na widownię typy tak różne, tak sprzeczne, jak Aleksander VI i Savonarola, jak Cezar Borgia i „uczciwy kondotier“, książę Urbino – a na północy od Alp, przed Montaigne’em lub współcześnie z nim, Erazm i Marcin Luter, Tomasz Morus i Henryk VIII, Goligny i Karol IX? Nawet w jednej dziedzinie życia jakże różni, całkowicie różni są ludzie ówcześni. Dość przypomnieć takich nieomal współczesnych ludzi, jak Michał Anioł, Leonardo i Benvenuto Cellini. Wszyscy trzej artyści, wszyscy trzej łączący kilka specjalności, wszyscy trzej technicy. A jakże różni! Nie darmo już stary Burekhardt, chcąc scharakteryzować Odrodzenie w przeciwieństwie do wieków średnich, określa je jako okres wyzwolenia z pęt korporacji, stanu i doktryny jednostki ludzkiej wraz z wszystkimi jej namiętnościami.

Jednostka wyżywa się całkowicie wśród anarchii duchowej pozornie zupełnej, wśród chaosu rzekomo niczym nie skrępowanych popędów indywidualistycznych. Nie ma żadnego uznanego porządku moralnego, są tylko nie osłonięte niczym ambicje osobiste, czasem szlachetniejszej natury, częściej wręcz cyniczne. Przód sceny zajmuje virtuoso – wirtuoz swego fachu.

Cóż jest wspólnego między Montaigne’em a Machiavellem, czy który wirtuoza byl zaprzeczeniem żywym… (neutralność – brak ambicji, brak dworskości). Zacny Montaigne. Cóż jest wspólnego między Montaigne’em a Machiavellem czy Szekspirem? Machiavelli – ten patriota florencki, służący swojej ojczyźnie w jednej z najbardziej burzliwych i najtrudniejszych epok jej dziejów, Machiavelli – mąż stanu, długoletni sekretarz Signorii w ostatnich dziesiątkach lat jej samo- istności republikańskiej, to przecież przede wszystkim teoretyk czynu politycznego. Wszak podręcznikiem techniki rządzenia jest jego Książą (Principe). I gdy bada historię, gdy studiuje żywoty mężów przeszłych i obserwuje współczesnych, technika czynu i warunki jego spełnienia są jednym z głównych, jeśli nie najgłówniejszym przedmiotem jego zainteresowań. „Jakiego zażył sposobu książę Yalentinois – Cezar Borgia – by zgładzić nieprzyjaciół swych, zwabionych do Sinigaglii?“ – Oto są pytania, które stawia, zdarzenia, które opisuje, tak samo jak w Księciu formułuje przepisy, których trzymać się winien władca w podbitej krainie, by ją w swym władaniu utrzymać. Wszystko, co z bliska lub z daleka dotyczy polityki – od kwestii wojsk obywatelskich czy zaciężnych, od kwestii organizacji wojska i jego użycia aż do takich, czy korzystnie jest okazywać się pobożnym – rozważane jest przezeń na miejscu naczelnym.

Szekspir wydaje się wprawdzie bliższy Montaigne’owi: tak bliski, że przypuszczają niektórzy, iż znał pisma wielkiego Francuza. Czy można mówić o umysłowości właściwej epoce, o której słusznie mówić mógł już Saint-Simon, że była typowym okresem rozstroju społecznego? Wszak okres ten pełen jest walk społecznych zażartych. Przeciwnictwa odsłonięte przez essor wczesnego kapitalizmu wybuchają w różnych połaciach, zależnie od rozwoju miejscowego, ale zawsze z siłą olbrzymią. Echu dział Albuquerque’a na Oceanie Indyjskim i krwawym czynom konkwistadorów, ogniem i mieczem nawracających i cywilizujących dopiero co odkrytą Amerykę, odpowiada w Europie wzrost potęgi domów bankowych, ciągnących sznurki pierwszoplanowych ukoronowanych marionetek: Karola V, Franciszka I, także naszych zapewne Zygmuntów.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>