Kierunek usiłujący wytworzyć nacjonalistyczną syntezę historii

Nie tu miejsce wdawać się w badanie, a nawet choćby w wymienianie przyczyn tego zjawiska. W każdym razie, w dwóch pierwszych z wymienionych tendencji mamy do czynienia z wyraźnym usiłowaniem wyjaśnienia zmian historycznych działaniem praw, rządzących zjawiskami społecznymi z nie mniejszą bezwzględnością, jak prawa przyrodnicze zjawiskami natury. Historyk tych kierunków jest „humanistą“ w tym tylko znaczeniu, że zajmuje się ludźmi. Nie jest nim w rozumieniu tradycyjnym, ani w przyjętym u szeregu niemieckich współczesnych filozofów idealistycznych, ani w rozumieniu takiego np. St. Brzozowskiego: nie usiłuje dziejów przeżyć w sobie ani odtworzyć, usiłuje je wyjaśniać. Jest przyrodnikiem, równie dobrze jak geolog lub genetyk, który także studiuje zmiany zachodzące w czasie.

Trzeci kierunek, usiłujący wytworzyć nacjonalistyczną syntezę historii, interpretuje dzieje jako wyraz iżycia grupy etnicznej, czy też, jak u niektórych Niemców, rasy. Ale grupa etniczna w istocie swojej, w tym, co stanowi jej życie, jej swoistość i źródło jej działania, jest uważana za niesprowadzalną, stałą i niezmienną, w pełni autonomiczną, a dzieje powszechne przedstawiają się jako wielki dramat ścierających się z sobą osobowości etnicznych, podobnie jak w historiografii dawnej przedstawiały się jako dramat, rozgrywający się między jednostkami ludzkimi. Grupa „naród“ istnieje sama przez się, wobec czego mamy tu do czynienia faktycznie z pragmatyzmem, mającym pozory deter- minizmu.

A inni? Są przeważnie również pragmatystami, a jednocześnie pluralistaini, tzn. uznają większą lub mniejszą ilość czynników różnorodnych, przejawiających się w dziejach, przy czym głównym szkopułem w rozumieniu tychże dziejów jest przeciwieństwo samoczynności ludzkiej i samoczynnej również zbiorowości, przeciwieństwo wolności wyboru celów i uwarunkowania woli. Stąd, o ile się chce historię rozumieć, o ile chce się widzieć w niej nie tylko chaos, potrzeba „syntezy“. Dałoby się ją łatwo skonstruować, wychodząc z założeń każdorazowej metafizyki. Ale metafizyka ma złą opinię od dłuższego już czasu. Historycy nie chcą też być wyłącznie artystami, i syntezę artystyczną pozostawiają zdolniejszym do niej poetom. Chcą być „naukowcami“, pozostając „humanistami”, chcą dzieje naukowo „wyjaśniać“, a jednocześnie ujmować ich „sens“ ludzki. I w tym jest jeszcze jedna sprzeczność, której dotychczas nie udało się wyrównać. Albowiem żadna teoria wyrównać jej nie jest w stanie, a tylko synteza artystyczna łub metafizyczna. Wynikiem dążenia do syntezy jest przeto tyle syntez, ilu jest historyków, przy czym wszystkie są tylko wyobrażaniem sobie materii, jej rekonstruowaniem intuicyjnym, nie zaś jej usystematyzowaniem. Dlatego też dążenie do syntezy istnieć będzie poty, póki uprawiać ludzie będą historię „humanistyczną“ – i obawiamy się, że zawsze będzie jej tworzeniem spekulatyw- nym.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>