Jedyny w swoim rozdzaju – prof. Czarnowski cz. II

Wspomnienia moje o profesorze Czarnowskim datują się od niedawna i mają zasięg dość ograniczony. W latach 1933-34 bywałam na zebraniach dyskusyjnych w Kole Socjologii Pozytywnej, które prowadził w Uniwersytecie prof. Czarnowski, później zaś, w roku 1937, uczestniczyłam wraz z Profesorem w zarządzie towarzystwa wydawniczego Nowa Biblioteka Społeczna. Te dwa różne tereny, na których mogłam zaobserwować Profesora, udostępniały zapoznanie się z rozmaitymi cechami jego osobowości, psychiki i charakteru: nie wątpię, że będą o tym pisali jego uczniowie, koledzy, ludzie, których kontakt ze zmarłym był bliższy i bardziej stały.

W krótkim wspomnieniu pragnęłabym utrwalić w pamięci ludzkiej tylko niektóre cechy osobowości profesora Czarnowskiego. Na zebraniach Kola Socjologii Pozytywnej w okresie wspomnianym debatowało się po wygłoszonych referatach bardzo gorąco, stanowisko debatujących było zazwyczaj wybitnie społeczne, bardzo często bojowe wobec zagadnień życia zbiorowego, poruszanych w odczytach niezależnie od tego, czy były to tematy gospodarcze, społeczne czy kulturalne. Prelegent równie jak uczestnicy niejednokrotnie bywali bardzo ostro krytykowani i atakowani. Profesor Czarnowski, oibecny na każdym zebraniu Koła, prawie zawsze zabierał głos w dyskusji, czasem po wysłuchaniu ostrej krytyki swego stanowiska. Z prawdziwą satysfakcją można było patrzeć na tego uczonego wielkiej miary, człowieka ogromnej i rozległej wiedzy, jak z niezrównaną prostotą, dobrocią i – użyję tu tego wyrazu – wielkością ducha umiał przechodzić ponad niewłaściwościami formy przemówień, jak potrafił z mętnego czasami i płytkiego biegu myśli swego przeciwnika wyłowić, wyczarować wprost wartką myśl, wyraźny kierunek, zarys jakiejś syntezy. Obserwując profesora Czarnowskiego na tych zebraniach, wśród młodzieży, myślało się przede wszystkim o tym, że jest to istotnie pedagog o rzadkim darze wychowawczym: ponieważ znam cokolwiek świat profesorski na wyższych uczelniach, muszę stwierdzić, że mało profesorów posiada ten dar w równym stopniu. Potem myślało się jeszcze o tym, że profesor Czarnowski był naprawdę do głąbi demokratą: może to właśnie sprawiało, że tak naturalne, tak pełne prostoty było w nim zrozumienie prawa każdego ludzkiego mózgu do własnych poszukiwań, dociekań, własnego myślenia, choćby się na zewnątrz przedostawać umiały nieudolnie, niepokaźnie, bez elegancji, jaką daje duża dyscyplina naukowa. Wielki uczony, wielki pedagog i prawdziwy demokrata – to połączenie nie jest w dzisiejszym świecie profesorskim bardzo częste.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>