Generał Boulanger

Tłum, któremu hasła reform radykalnych najłatwiej do przekonania trafiają, dał się wziąć na lep tego pięknego programu. Zapomniał był już historii powstania Konsulatu, pierwszego i drugiego Cesarstwa. Rozumując we właściwy sobie, uproszczony sposób, zaczął się wnet oglądać za bohaterem, który by podjął się oczyścić augiaszowa stajnię Rzeczypospolitej i cnotą swą zmógł nieprawość wyzyskiwaczów politycznych.

Ruch opatrznościowy znalazł się od razu w osobie generała Boulangera. Przemawiał za nim urok wodza tej armii, która dla znacznego odłamu opinii, widzącego w odwecie za poniesioną klęskę jedyny sens życia, była rękojmią ziszczenia wszystkich marzeń. Przemawiał za nim także, tak zwany we Francji panache: efektowna postać, gest piękny i umiejętność operowania gorącym a górnym frazesem, co zwłaszcza w działaniu na francuski tłum, bardzo wrażliwy na estetyczną stronę swych przywódców, jest atutem nie do pogardzenia. Miał zresztą za sobą Boulanger zyskaną już popularność, na którą, wbrew wymaganiom dyscypliny wojskowej, zarobił sobie łatwo publiczną krytyką bezwzględną ludzi i stosunków politycznych – wynurzeniami o mocno odwetowym zabarwieniu.

Wyniosła Boulangera na pawęż ulica, naiwnie patriotyczna i od przywódcy swego oczekująca tylko wskazówek, by jąć się czynu. Okazało się jednak, że ten nie ma ani lotności umysłu, ani energii dosyć, by wypadkami kierować, że w mniemanym bohaterze siedzi dusza kabotyna, który upaja się poklaskiem tłumu i cel życia w poklasku tym widzi. Boulanger stał się też wkrótce marionetką w rękach tych, którzy przy sposobności przewrotów politycznych chcieli upiec własną swą pieczeń, i tych, którym Rzeczpospolita z jakiegokolwiek powodu zawadzała – a więc w pierwszym rzędzie monarchistów, bonaparty- stów i klerykałów. Wkoło Boulangera rozszala’a się istna burza demagogii, płaszczykiem patriotyzmu okrywająca najnikczemniejszą prywatę, interesy nie dynastyczne już, ale po prostu interesy korporacyjne warstw, które dotychczas monopolizowały wszystkie nieomal posady wojskowe i administracyjne, wszystkie tzw. zawody wyzwolone, a teraz zagrożone były w swoim stanie posiadania przez napływ ludzi z warstw niższych. Chodziło więc o odwrócenie uwagi demokracji francuskiej od pracy nad rozwojem własnym przez działanie na instynkty ślepe, rasowe i plemienne. Sztandarem odwetu powiewać poczęto przed oczyma tłumu, jak czerwoną chustą przed bykiem na arenie. Pracowano usilnie nad tym,by naród przemienić w rozvivdrzony motłoch,gotowy rzucić się na pierwszego lepszego wroga wskazanego przez agitatorów. A wrogiem tym w pierwszej linii byli ci, którzy ustrój republikański utrzymać się silili.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>