Edykt mediolański i jego twórcy

Porównać możemy pracę jego do pracy geografa, który bada bieg określonej rzeki i stara się stwierdzić przyczyny, za których działaniem jest on taki, jak jest, a nie inny – dochodzi on do przyczyn coraz bardziej szczegółowych i jednorazowych: na tym odcinku rzeka żłobi swe koryto w takich to wapniakach, na innym w takich to piaskowcach, w danym punkcie napotyka takie, a nie inne pasmo górskie, w innym wpada do niej taki, a nie inny dopływ. Badania jego, o ile będą czynione nad Wisłą, nie będą miały zastosowania do biegu Niemna czy Renu.

Tu mogą uczynić nam zarzut: ależ to dopiero część zadania – analityczna. Pozostaje druga: synteza. Podobnie jak geograf z badań swych nad poszczególnymi rzekami wysnuwa wnioski ogólne, mogące być zastosowane do wszystkich rzek, historyk, zakończywszy badanie szczegółowe, przystępuje do syntezy – wysnuwa wnioski ogólne tyczące się całości rozpatrywanego przebiegu. Odpowiadamy: tak jest. Jednakże te wnioski ogólne mają wartość li tylko dla danego, jednego rozwoju, nie mogą być zastosowane do przebiegów innych. Na podstawie swych badań historyk może tylko skonstruować syntezę w czasie – może określić, jaki kierunek stały ma, dajmy na to, rozwój narodu polskiego czy francuskiego, czy nawet Europy. Jego wnioski jednak tyczące się tej ostatniej nie będą miały zastosowania do Ameryki czy do Chin, chyba że sięgnie on do metody porównawczej. Z tą jednak chwilą przestaje on być historykiem, a staje się socjologiem. Uzupełnia wyniki badania historycznego wynikami osiągniętymi za pomocą metod właściwych innej dziedzinie.

Jakże postępować będzie badacz kultury? Wróćmy do naszego przykładu. Zważywszy, że, jakeśmy powiedzieli, kultura jest typem życia, edykt mediolański i jego twórcy bezpośredni czy pośredni nie będą dla badacza naszego właściwym przedmiotem dociekań. Będą dla niego tylko oznakami tego, co poza nimi się kryje. Oczywiście, musi on zdać sobie sprawę z przyczynowego związku indywiduów, grup ludzkich i zdarzeń. Musi w pełni wykorzystać wyniki badań kolegi swego, historyka. Ale ludzie ci będą dla niego przede wszystkim jednostkowymi przedstawicielami typu ludzkiego ogólnego, który może nie być urzeczywistnionym nigdy w pełni, który jednakże istnieje w danej epoce i w danym społeczeństwie jako norma, wkoło której grupują się indywidua. Tak samo działanie tych jednostek, ich czyny będą dlań interesujące jako przejawy pozwalające poznać określony stan przedstawień, form współżycia, kryteriów wartości. A zatem nie – kiin byl Konstantyn? – a jaką była tradycja religijna, moralna, polityczna, która uczyniła go tym, czym był?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>