Autorytet nad dziećmi

Nawiasem mówiąc, wątpimy, by duchowieństwo nie tylko chciało, ale rezygnować mogło z prawa wykładu religii, o ile tylko będzie miało dostęp do szkól. Nie łudźmy się. Nauczyciel i u nas sięgnie po wpływ na życie ludu. Zasadniczo jest to nawet potrzebne ze względów pedagogicznych. Autorytet nad dziećmi może mieć tylko ktoś, kto i wśród starszych miru zażywa, ailbo – gdy nie stać go na mir – kto ma w ręku silę. A nauczyciel ma przecież swoją ambicję i jako górujący wykształceniem silą rzeczy dąży do tego, by bogatszy od niego chłop uznać musiał jego autorytet. Tak jest wszędzie i tak być musi. Będzie tak i u nas.

Cała rzecz w tym, by nauczycielstwo szkół naszych wpływu swego tak w szkole, jak poza nią używało nie na szkodę, ale na pożytek społeczeństwa. Jakież mamy tego gwarancje? Jedną byłoby zapewnienie sobie personelu z ludzi pewnych. Otóż to jest z góry wykluczone. Mamy obecnie w kraju cztery tysiące dwieście szkół elementarnych z trzystu tysiącami uczniów.

Gdy sieć szkolna będzie całkowicie ustanowiona, przybędzie przeszło dwadzieścia tysięcy szkół nowych. Ponieważ praca rozłożona jest na lat dziesięć, otworzy się rocznie dwa tysiące wakansów, dla obsadzenia których mieć będziemy nauczycieli, dostarczanych nam przez kilka seminariów rządowych i dwa prywatne polskie. Otóż pierwszych jest dziewięć, ale że jedno służy potrzebom Litwinów, a drugie jest na Chełmszczyźnie, w rachubę wchodzi wszystkiego siedem. Wydają one rocznie około dwustu nauczycieli, z których tylko dwie trzecie, a więc około stu czterdziestu – katolików. Oba seminaria prywatne wydać mogą razem, o ile wszyscy ich uczniowie przyjęci będą przez komisje egzaminacyjne, najwyżej stu uczniów, jedynych zupełnie pewnych.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>